23 sty 2017

Zniszczona biżuteria- koszmar!



Szuflady, pudełka, ekspozytory a w nich i na nich pełno wszelakiej maści biżuterii- oto codzienność nieobca zapewne większości kobiet. To nasze świecidełka, w które stroimy się jak te sroki. Wśród wielu codziennych, zwykłych znajdują się i one- nasze "skarby". Skarby ze względu na wygląd, ze względu na historię i sentyment z nimi związany, czy też na wartość w pieniądzu. 
I nagle....TRAGEDIA gdy któryś z tych naszych skarbów gdzieś się zgubi czy zniszczy. Zrozumie to każda kobieta(panom proponuję porównać to do uczucia,...

20 sty 2017

Światło w ciemności - świeczniki z tykw


Dzisiaj będzie prosto. Dwie tykwy o podobnych kształtach i wielkości przeistoczyłam w świeczniki. Ten prosty zabieg daje naprawdę przytulny efekt. Od początku planowałam, że pojawi się na nich jakiś tekst. Wybrałam cytat z Pisma św. J 1,5: "a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła." Na jednej jest ...

10 sty 2017

Wizytownik z kieszonką



Wizytówki to bardzo przydatna rzecz, aby klient miał pod ręką nasze dane i mógł się z nami skontaktować. Jeśli mamy biuro, wtedy wizytówki leżą gdzieś w widocznym miejscu. Ja proponuję nietuzinkowy wizytownik - wizytownik z tykwy...

9 sty 2017

Resztki świąteczne




Dzisiaj ostatni post w tematyce bożonarodzeniowej. Wrzucam fotki dwóch choinek. Obie zrobione z papieru. W kolorach srebrno-niebieskich jest tego samego typu, jak zeszłoroczne choinki, druga to taki eksperyment z brzozową nóżką. Na koniec sterta ozdób zrobionych z tzw. zimnej porcelany. Pierwszy raz eksperymentowałam z tą masą i jest zdecydowanie sympatyczniejsza w dotyku niż masa solna i można nią robić cieńsze i bardziej misterne rzeczy.


4 sty 2017

W świątecznym klimacie


Od miesiąca męczy mnie choróbsko. Nie znaczy to, że nic w tym czasie nie powstało. Zaliczyłam nawet jeden kiermasz ale nie miałam siły na bloga. Wrzucam zatem kilka fotek. Jedne to choinki zrobione z plastrów drewna i patyków. Drugie, to bałwanki i mikołajki zrobione z pomponików. Wybaczcie jakość tych drugich ale zdążyłam je sfotografować jedynie podczas kiermaszu i odeszły ode mnie tulone przez małe dziecięce rączki.