20 lis 2015

Kolejne tykwy

Ostatnio powstały dwie kolejne ozdoby z tykw.
Pierwsza to misa z tykwy. Długo zastanawiałam się co z nią zrobić bo choć miała grube ściany, to przy schnięciu lekko się zdeformowała, co od razu wykluczyło ją do pracy nad jakąkolwiek lampą czy czymś symetrycznym. Choć koncepcja pierwotna była kompletnie inna od finalnej, to w efekcie końcowym tykwę obrobiłam, pomalowałam na biało i oplotłam krawędzie solidnym ale ładnym brązowym skórzanym rzemieniem. Całość jako że wydawała mi się na biało zbyt "łysa", uzyskała jeszcze delikatne brązowe cętki. Misa jest dość duża bo w średnicy ma średnio 18cm. W środku pozostała ładna naturalna lśniąca warstwa, która rzadko kiedy się zachowuje. Można w niej przechowywać np. korale lub inne bibeloty. Na pewno będzie to ciekawa ozdoba.






Druga tykwa miała pierwotnie zostać wyrzucona gdyż w trakcie zeszłorocznego suszenia oskrobałam ją ze skórki zbyt wcześnie próbując w ten sposób przyspieszyć suszenie i niestety również się zdeformowała. Tu jednak przyszli mi z pomocą zapaleńcy od tykw czyli Amerykanie. Oni na prawdę mają "fioła" na punkcie tych roślin i setki pomysłów na ich ozdobienie. Tym razem zatem skorzystałam z pomysłu podpatrzonego na jednym z filmików. Wykorzystałam papier pakowy tworząc na nim farbami wzór, następnie pomarszczyłam i kawałek po kawałku przyklejałam do tykwy. Wykorzystałam również kredki świecowe. Na koniec zalakierowałam. Dzięki temu brzydka wydawać by się mogło tykwa uzyskała nowe życie. Zmarszczony papier we wzory zakrył niedoskonałości w zasadzie robiąc z nich atut . Na szyjce tykwy umieściłam obrobiony wcześniej przeze mnie koralikami "krawat" w środku którego wszyłam fioletowy drewniany koralik. Tykwa ma wys ok 12 cm i mieni się kolorami fioletu, zieleni, złota i błękitu. Wbrew pozorom bardzo udany zestaw. Można  ja postawić samą lub włożyć do niej jakieś suche kwiaty. Filmik, z którego skorzystałam jest tu (KLIK).









Tegoroczne zbiory mam już dawno za sobą. Ciągle odwlekałam umieszczanie zdjęć aż tu już zrobił się koniec listopada a w międzyczasie powstawały kolejne rzeczy.
Na koniec zatem pokazuję zdjęcia ze zbiorów. Tykwy już już od dawna się suszą. Zebrałam jeszcze sporo maleńkich ale ich na zdjęciu nie ma.




W tym roku wypróbowuję sposoby suszenia i oczyszczania jakie podpatrzyłam na stronach amerykańskich żeby ograniczyć gnicie i deformacje. I choć pierwsze tykwy już się wysuszyły i są zbyt cienkie, to jednak są niezdeformowane co uznaję za sukces.

10 lis 2015

Torebeczki po japońsku

Często szukam inspiracji lub pomysłów na nowe techniki. Nabywanie nowych umiejętności daje niesamowitą frajdę i otwiera kolejne drzwi, za którymi stoją rosnące możliwości tworzenia. Nieograniczonym niemal źródłem inspiracji jest oczywiście internet. 
Szukając pomysłu na uszycie kolejnej rzeczy na maszynie, znalazłam tutorial na japońską torebkę. Był niepełny, zatem musiałam sobie domyśleć, co też jeszcze trzeba zrobić. Najpierw powstał mini prototyp a następnie jedna torebka, i kolejna...aż powstały cztery z różnych materiałów i różne kolorystycznie. Torebki ozdobiłam kwiatami zrobionymi w różny sposób (m.in. kwiatami Kanzashi).
 Zapraszam do galerii.

1. Różowo-czerwona 






2. Zielono-błękitna




 
3. Kremowo-brązowa





4. W odcieniach zieleni






Tutorial jest stąd: KLIK



8 paź 2015

Szyciowe zabawy

Maszyna do szycia stała się już moją przyjaciółką. Coraz chętniej do niej sięgam choć nie publikuję ostatnio niczego na bieżąco. Może uda mi się kiedyś nadrobić zaległości?
Jesień straszy już przymrozkami a okno u dzieci straszy w zimne dni sporą nieszczelnością wiejąc na łózko, gdzie śpi jeden z nich. Z tego też powodu do tej pory gdy przychodziły chłodne dni parapet stawał się na kilka miesięcy miejscem dla koca. Koc nie wygląda zbyt efektownie więc uszyłam dzieciakom węża-bodyguarda, strażnika okna. Strażnik ma na imię Zenek , ma 1,80m długości i leży na całej długości okna częściowo uszczelniając okno a częściowo kierując chłodne powietrze ku górze. Wąż jest wypchany wypełnieniem poduszkowym, oczy ma z różnokolorowych guzików i zielony sympatyczny jęzorek. Dzieciakom się bardzo spodobał i dość często się nim bawią.






Drugi jest stworek, do którego zrobienia natchnęła mnie koszulka syna, gdzie po obu jej stronach maszerują śmieszne stworki. Ten z koszulki wydaje się mieć co prawda 1 oko a mój ma 2. Przy okazji tego stworka mogłam sobie poćwiczyć haftowanie w małej skali na maszynie do szycia.










19 wrz 2015

Szkatułki z tykw

Od dawna chodził za mną pomysł by zrobić z tykwy coś na kształt szkatułki. Pomysł zrealizowałam tworząc dwie na raz. Jedna jest roztrzepana i jest mieszaniną odcieni brązu, druga dumna i elegancka błyska srebrnymi zdobieniami. Środek wieczka stanowią wklejone części z tykw mini-bottle. Obie tykwy zostały wyposażone w mini-magnesy, które ułatwiają zamykanie. Dzięki nim łatwo dopasować lekko nieregularne kształty wieczka i spodu do siebie. Brązowa z boku ma mały otworek ułatwiający otwieranie a w środku jest wymalowana na biało. Czarno-białą natomiast otwiera się łatwo dzięki czarnemu uchwytowi z grubego połyskującego sznurka. Dodatkowo posiada małą czarną "stopkę" wykonaną również z elementów tykwy. Tę tykwę zostawiłam w środku niewymalowaną ponieważ po wyciągnięciu nasion wyściełająca ścianki warstwa wewnętrzna pozostała niemal nienaruszona. Rzadko się to udaje a mnie przypomina masę perłową.










28 sie 2015

Modelina, wisior i kwiaty

Witajcie po baaardzo długiej przerwie. Pewnie niektórzy zastanawiali się już czemu tak długo nic nie publikuję. Odpowiedź jest jedna- wakacje. Od robótek ręcznych uciekłam niemal całkowicie. 
Po urlopie zrobiłam porządek w szafkach z moimi bibelotami i postanowiłam leżące od dawna rzeczy w końcu jakoś wykorzystać, coby miejsca nie zajmowały. Pierwszą z tych rzeczy była zalegająca modelina. Większość dałam dzieciakom i porobiły z niej całą rodzinkę ślimaków i innych stworzeń. Ja pobawiłam się resztą i już zdesperowana chciałam całą oddać w te małe ręce, ale ostatecznie udało mi się zrobić ten oto naszyjnik. Wyszedł zupełnie nieplanowanie i przypadkowo. Resztą modeliny poobklejałam drewniane koraliki i w ten sposób powstały jeszcze kolczyki i bransoletka. Modelina nie zagrzeje raczej u mnie miejsca na dłużej- to nie moja bajka, ale z dzieciakami jeszcze się nią pobawię.





Pracę zgłaszam na wyzwanie do KK:

"Wyzwanie - Foto Inspiracja #10"

(zdjęcie autorstwa Jolania)