30 kwi 2014

Zakładki decoupage do książek - cz1

     W ostatni weekend byłam na kiermaszu w Zabrzu- I Book Fest. Niedziela nie była zarówno dla organizatorów, jak i uczestników pomyślna, bo organizatorzy z  Księgarni Victoria zapomnieli, że tego dnia jest kanonizacja. Ja zapisując się na ten kiermasz też o tym zapomniałam (cóż trochę żałowałam, bo nie mogłam oglądać transmisji na żywo, bo mi tablet ją przerywał). Efekt tego był jaki był. Ludzi jak na lekarstwo, a zainteresowanie mizerne. Ja byłam pierwszy raz na kiermaszu więc pierwsze koty za płoty, ale widziałam, że inne stoiska też jakoś specjalnie nie przyciągały uwagi. Zatem się nie przejmuję, a wiem już czego zabrakło u mnie....obrusa :). 


  Dzisiaj pokażę co przygotowałam na kiermasz. Zarzucę was zakładkami do książek. Będzie kilka takich odsłon w najbliższych dniach.
Na początek 5 zakładek w technice decoupage, przedstawione z obu stron. Niektóre mają motywy z dwóch, inne tyko z jednej strony.

1. Baśniowe obrazy - Pani wiosna (jedna z moich ulubionych). Na szczegółach widać, że nie są to zwykłe obrazy. Np u tej pani na kapeluszu są rolnicy :)

Ta zakładka bierze udział w wyzwaniu KTM pt.:"Wyzwanie Majowe"

2. Brązowa w starym stylu. Tu jakiś parasolek elegancki, filiżaneczka, piórko...




3. Fotel, w którym dobrze słucha się klasycznej muzyki (moja ulubiona zakładka)


4. Serduszkowo-cukierkowa 



5. Rozświergolony ptaszek w klatce 



W kolejnych postach zasypię was kolejnymi zakładkami w technice decoupage, ale nie tylko.

Przypominam, że jeszcze tylko 6 dni do końca mojego CANDY URODZINOWEGO. Zapraszam do zabawy. 


A na sam koniec wyróżnienie, które dostali wszyscy uczestnicy Wielkanocnego Wyzwania w Klubie Twórczych Mam- dziękuję



22 kwi 2014

Świątecznie i smakowicie

Pozostając w klimacie świąt, dzisiaj pojawia się decoupage-owe jajko, które sobie zwisa nad stołem w naszej jadalnianej części kuchni. Z jednej strony zajączek, z drugiej baranek. Alleluja!


 
    Ciasta i wypieki świąteczne też  zaliczają się do swego rodzaju rękodzieła, bo przecież nogami sobie nie tworzymy ciast i innych smakołyków. Zatem nie smućcie się drogie panie, które nie szydełkują, nie dziergają i nie wyprawiają nic z martwymi przedmiotami, co nazywamy RĘKODZIEŁEM. Każda z nas  (no może prawie każda, bo są i takie gospodynie, które nie gotują i nie pieką lub po prostu wychodzą im ciągle zakalce), zatem każda z nas TWORZY RĘKODZIEŁO w postaci ciast, ciasteczek i innych dobroci. 
    Nie fotografowałabym sobie tego, co tam upichcę w kuchni, ale postanowiłam się z wami podzielić swoją babą świąteczną. Nie jest to jednak baba w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, bo ani z lukrem, ani z polewą i nie służy jako deser. 
   Moja baba, to baba drożdżowa, ledwo lekko słodka, z rodzynkami, bez której nie wyobrażam sobie świątecznego śniadania, czy kolacji. Tę tradycję wyciągnęłam z rodzinnego domu, a tam z kolei trafiła ona ze strony mojego ojca. Zatem naszą babę drożdżową piecze się z małą ilością cukru i zjada na święta zamiast chleba. Zaraziłam tym mojego męża i on teraz w Święta też już nie jada chleba, tylko babę. Cały czas piszę, że to wypiek świąteczny a nie wielkanocny. Dlaczego? Dlatego, że gości na naszym stole zarówno w Święta Wielkanocne jak i Bożego Narodzenia. Niektórzy dziwią się, że można ją jeść tak "na słono", a ja mówię, że jeśli tylko jem posiłki w domu, a nie u kogoś, to chleb w tym momencie mi nie smakuje. Jedynie w święconce jest tradycyjnie kawałeczek zwykłego chleba. Jak dla mnie, to najsmaczniejsza jest z szynką i z warstwą ostrego chrzanu. Mniam...Uwieczniona na zdjęciu kromka z szynką i chrzanem została przeze mnie zjedzona od razu po zrobieniu zdjęcia:).
Piekę tę babę w takiej formie, aby po przekrojeniu były kromki. Na zdjęciach widać też maleńką babę w folii aluminiowej, która jest ze święconki i jeszcze jedną małą w towarzystwie zajączków, która służy najpierw na ozdobę stołu świątecznego, a potem...oczywiście jest zjadana. Jeśli się wysuszy, to nic. Równie pysznie smakuje lekko rozmoczona mlekiem.




http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2014/04/wyzwanie-specjalne-wielkanocne-przysmaki.html
 


15 kwi 2014

Przedświąteczne zabawy filcem

      Mam tę słabość, że jak coś mnie zainteresuje , to prędzej czy później to wypróbuję. Z jednej strony to dobrze, bo cały czas czegoś się uczę, z drugiej źle, bo opróżniam portfel na nowe materiały i nie mam czasu się wyspecjalizować w jednej czy dwóch technikach. Nic na to nie poradzę. Kombinuję zatem dalej :).

      Tym razem przez przypadek trafiłam na maleńki kiermasz w Centrum Inicjatyw Społecznych w Chorzowie. Panie z kółka rękodzielniczego robią różne cudeńka w różnych technikach. Dochód ze sprzedaży tych cudeniek (nie wiem czy całość czy część) te przesympatyczne panie przeznaczają na misje w Afryce. Stamtąd przyniosłam do domu filcowego zielonego zająca do nakładania na jajko. Tak się to spodobało mojemu starszemu synowi, że kupiłam dwa kawałki filcu i zrobiliśmy takie zające za wzór biorąc ten kupiony przeze mnie. Zajączki są proste w wykonaniu jak dla mnie, ale muszę tu napisać, że puchnę z dumy, ponieważ zostały w większości wykonane przez mojego syna (5lat). Sam odrysował kształt, wyciął i....zszył. Ja zrobiłam tylko pętelki, rozpoczęłam i zakończyłam ścieg. Patrzyłam z niedowierzaniem jak te małe rączki radzą sobie rewelacyjnie z igłą i nićmi. Sami zobaczcie jak sobie poradził. Mnie zostało przyszycie oczu, wąsików i nosa, które wybrał mój synek. Zrobiliśmy dwa zajączki, a wszystkie razem będą ozdabiały stół w Święta Wielkanocne.



Zajączki (niebieski i pomarańczowy) zgłaszam na wyzwanie do KTM - "Zajączek"


     No a skoro już filc się znalazł w domu, to postanowiłam spróbować swoich sił w zrobieniu czegoś jeszcze i tak powstał filcowy dinozaur-pacynka na palec. Ten sympatyczny stwór zachęcił mnie i chyba powstanie więcej takich pacynek, ale to już na pewno po Świętach.
Dinozaura zgłaszam natomiast na wyzwanie do Szuflady na Kwietniowe Wyzwanie Goscinnej Projektantki pt.:"dla najmłodszych..."





http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2014/04/kwietniowe-wyzwanie-goscinnej.html

     Na koniec wrzucam fotki ze wspomnianego kiermaszu i zdjęcia z małej wystawy, gdzie zebrane są przedmioty ręcznie wykonane przez ludzi właśnie ze wspomaganych przez panie misji w Afryce. Urzekły mnie misterne obrazy zrobione z różnokolorowych trzcin i traw- niesamowicie misterne. Najbardziej zauroczyły mnie jednak dwa obrazki zrobione z......motylich skrzydeł! Przepiękne! Z daleka nie widać, że to skrzydła, ale z bliska dostrzega się jak delikatne są te obrazy.





10 kwi 2014

Ekspozytor z cymbałków

     Wychodzę z założenia: Jeśli czegoś nie masz, zrób to sobie. 

    Przygotowuję się do kiermaszu. Biżuteria biżuterią, ale trzeba ją mieć też na czym wyeksponować. Postanowiłam więc zrobić nieco większy ekspozytor. Użyłam do tego m.in. ...drewnianych cymbałków od dzieci. Działały mi na nerwy, bo chociaż ładnie wykonane z drewna, wydawały bardzo fałszywe dźwięki i nie po kolei. Zatem słuch muzyczny moich pociech byłby narażony na szwank. Cymbałki narobiłyby więcej szkody niż pożytku. Zamiast wylądować w śmietniku, stały się częścią nowego ekspozytora. Po rozłożeniu ich, wykorzystałam drewienka z kołkami, które przytrzymywały fałszujące klawisze (nie wiem jak się to fachowo nazywa) i tak powstały wieszaczki. Do reszty zużyłam cienką płytę, która została po montażu mebli, listwy drewniane, sznurek i drut z bezużytecznego metalowego stojaka do grillowania w mikrofalówce, który wygięłam do potrzebnego kształtu.

    Pomysł mój, ale muszę tutaj podziękować mojej drugiej połówce, bo bez niego nie skręciłabym tego w całość. Co prawda nie obawiam się wiertarki, bo przecież wiercę otwory w tykwach, ale nie chwytam się wyrzynarki. Wkręcanie śrub też zostawiam silniejszej męskiej ręce, bo to mi zdecydowanie nie wychodzi. Zatem mój mąż powycinał i poskręcał co trzeba, ja porobiłam otwory i umocowałam drut. Tak powstał całkiem pokaźny ekspozytor na biżuterię. Jak widać na zdjęciach, można na nim powiesić naszyjniki, kolczyki i bransoletki w sporej ilości. Bardzo to ułatwi wyeksponowanie biżuterii, no i zaoszczędzi pieniędzy na profesjonalny stojak. Jak dla mnie- wystarczy.

     Cały czas zapraszam na Candy urodzinowe. 




6 kwi 2014

CANDY urodzinowe

Długo zbierałam się do zorganizowania tego Candy. Jak niedawno pisałam (TU), 28.02 mój blog obchodził swoje 1 urodziny. Brakowało jeszcze tylko tortu, a raczej ciasteczka do obdarowania kogoś. 
Do zgarnięcia jest bransoletka zrobiona na krośnie o szerokości 2,5cm. Dla koralikoholików informacja dodatkowa: koraliki TOHO 11/0 w kolorach: Silver-Lined Frosted Ruby i Silver-Lined Frosted Teal.

Zabawa trwa od 6.04 do 6.05 do północy. Wyniki ogłoszę w przeciągu tygodnia od zakończenia Candy.

Zasady Candy:
- Obserwuj mój blog publicznie
- Dodaj komentarz pod tym postem, ale żeby nie było tak prosto odpowiedz też na pytanie. Komentarz dodaj w następujący sposób:
Obserwuję jako:
W twoich pracach najbardziej podoba/ją mi się: (i tu odpowiedź jaka jedna konkretnie praca lub rodzaj moich prac podoba Ci się najbardziej )
- dodaj banerek na bocznym pasku swojego bloga

Uwagi:
1. Osoby, które posiadają bloga tylko na potrzeby Candy, konkursów itp. nie mogą uczestniczyć w zabawie.
2. W zabawie mogą uczestniczyć tylko osoby zamieszkujące na terenie Polski
3. Zakładam, że skoro chcesz się dołączyć do zabawy, to obserwujesz go również po jej zakończeniu.
4. Zostawiam sobie możliwość dołożenia czegoś jeszcze do tej nagrody.












Banerek do pobrania i umieszczenia na blogu:


Zabawa trwa również na moim profilu na Facebooku, tam też podane są zasady uczestnictwa.