26 lut 2014

Kwiaty we włosach...

   Można nosić włosy rozpuszczone, spięte spinką lub uwieńczone jakąś delikatną ozdobą. Stąd pomysł na to, aby kwiat, który powstał znienacka, stał się ostatecznie elementem grzebyka do włosów.
    Bywa tak, że dostaniemy jakąś ozdobę w prezencie lub trafi w nasze ręce w inny sposób, ale jakoś nie odpowiada naszym oczekiwaniom i sobie leży. Ja dostałam naszyjnik z dużych bardzo ładnych korali w różnych odcieniach, z takimi jakby zatopionymi w nich płatkami powietrza mieniącymi się w świetle. Forma naszyjnika jakoś nie bardzo przypadła mi do gustu więc myślałam co by tu z tych korali zrobić. Próbowałam je sczepić drutem i w trakcie takiego próbowania powstał pomysł, żeby stworzyć z tego kwiat. Poowijałam więc drutem, dorobiłam łodygę i liść, a całość przykleiłam do grzebyka, aby można było nosić go we włosach.
    Jest takie powiedzonko: "Każda wariatka ma na głowie kwiatka". Sądzę, że w każdej kobiecie drzemie taka mała bardzo pozytywna wariatka, a kwiatek we włosach sprawia, że uwidacznia się w kobiecie to, co kobiece, delikatne, subtelne i pociągające.





 





24 lut 2014

Pochmurne niebo

Kolor, który opisałabym jako pochmurny srebrny, bo kojarzy mi się z pochmurnym niebem, to właśnie kolor dzisiejszej bransoletki. Zrobiona została na krośnie ze sporej wielkości koralików Preciosa. Całość zwieńczona dość ciekawymi zakończeniami ma szerokość 4cm. Na końcu zawisło serduszko i jaskółka. W bransoletkach robionych na krośnie podoba mi się to, że koraliki obojętnie czy są małe, czy duże, układają się w taki gładki, lejący, sympatyczny w odczuciu koralikowy "materiał". Dzięki temu nic nie uwiera i nie wgniata się w rękę. Można nawet zapomnieć, że się ma na sobie taką bransoletkę. 








20 lut 2014

Tutorial/ DIY na ekspozytor do bansoletek

Obiecałam w poprzednim poście kursik, zatem jest kursik. Uwinęłam się z tym szybciutko. Mam nadzieję, że jest na tyle czytelny, że każdy chętny z jego pomocą zrobi sobie sam swój własny ekspozytorek. Dodam tylko jeszcze, że praca jest pracą upcyclingową, czyli wykorzystuje rzeczy, które poszłyby i tak na śmietnik. Poza klejem, nie trzeba nic kupować. Wykorzystujemy rolkę papieru najlepiej z plotera, kawałek materiału i sztywny plastikowy kubeczek. Ja użyłam materiału z tej samej torebki, z której ostatnio wykorzystałam metalowy element z uchwytu do stworzenia ramki wisiora "pawie pióro" (zajrzyj TU). Kubeczek to sporej wielkości miarka z antybiotyku. Wklejam zatem plik w PDF-ie dla chętnych.

Kurs znajdziecie tu:



Kurs- ekspozytor



19 lut 2014

Ekspozytor- aby bransoletki miały swoje miejsce

W ostatnim czasie staram się, aby czas od pomysłu do jego realizacji był jak najkrótszy. Jeśli coś zacznę i odłożę, to potrafi to czekać na swoją kolej nawet kilka miesięcy. Tym razem sprężyłam się z realizacją i zrobiłam ekspozytor na bransoletki. Jakoś nie bardzo chciałam kupować gotowego, a że przyda mi się takie "cuś" w najbliższym czasie (czekają  mnie jak na razie 2 kiermasze), to sobie zrobiłam. A jak! A co! Nie dość tego. Pomysł tak mi się spodobał, że narobiłam zdjęć w trakcie pracy i gdy efekt okazał się całkiem przyzwoity postanowiłam, że zrobię z nich tutorial. Już go zaczęłam. Także moi drodzy, w którymś z następnych postów pojawi się na pewno mój pierwszy blogowy kurs. A teraz nie przedłużając, wrzucam zdjęcia gotowego ekspozytora.





16 lut 2014

Stara torebka, strzykawka i plastik

Co te trzy rzeczy mają ze sobą wspólnego? Mają i to sporo. Bez nich nie zrobiłabym kolejnego wisiora. Już tłumaczę. Metalowa solidna ramka, to nic innego jak element z uchwytu starej torebki z wywierconym przeze mnie otworem do zawieszenia. Strzykawka, bo bez niej nie odmierzyłabym odpowiedniej ilości składników żywicy, którą pokryłam pracę. No i plastik czyli w zasadzie tworzywo Friendly Plastic, z którego zrobiłam wzór pawiego pióra. 
Namęczyłam się z tym trochę, bo FP najłatwiej jest stapiać we wzory geometryczne a z tymi okrągławymi, to już jest zabawa: grzanie, kształtowanie, wygładzanie, chłodzenie, grzanie itd....
Każdy kolor widoczny na zdjęciu to odrębny fragment FP,  złożony z jednego do kilku elementów stopionych razem z sobą i sąsiadującymi kolorami. Jedynie zieleń choć wzór ma niejednolity, powstała z pojedynczych większych kawałków.

Całość ma wymiary 2,3 x 5,4 cm,  a sam środek z FP ma wymiary 1,9 x 3,6 cm. Najtrudniej było zrobić obwódkę czerwoną wokół żółto- złotej. Obawiałam się, że to nie wyjdzie, bo wycinane paseczki miały grubość max 2mm, ale udało się. Aby uzyskać bardziej delikatne i naturalne wyobrażenie pióra, brzegi łączonych kolorów zostały na siebie nawzajem lekko ponaciągane. Wszystko stopiło się w jedną całość i zostało zalane cienką warstwą żywicy. Po wykończeniu żywicą uznałam , że właśnie tylko jej brakowało aby wyglądało to jak należy. Od dołu wisiora do FP przykleiłam cienki kawałeczek filcu.




 

 


Pracę zgłosiłam na wyzwanie "Pawie pióro" w Szufladzie

13 lut 2014

Czarno-biało

Wreszcie jestem w posiadaniu swojego własnego krosna do bransoletek koralikowych. Zrobiłam więc kolejną bransoletkę nie męcząc się już z moim prowizorycznym sprzętem. Bransolka powstała już z miesiąc temu, ale z racji tego, że końcówki do bransoletek mi akurat "wyszły", czekało sobie toto na dokończenie i czekało. Zanim zamówiłam nową partię półfabrykatów, zrobiłam sobie swoje zakończenie typu Bali. Pierwszy raz zawsze jest trudny i szło mi to jak krew z nosa, ale ostatecznie po kilku próbach dobrania ilości koralików i zszycia wszystkiego razem, powstała sobie taka oto czarno-biała bransoletka. Jej szerokość to 2,5 cm.
Dla zainteresowanych: koraliki Preciosa 11/0 oraz odrobinę białych Toho w rozmiarze 8/0.










9 lut 2014

Misa z tykwy

Jakiś czas temu opisywałam zawiłe losy moich  "dzieci" tykw z pierwszego zbioru (zobacz TU). Po próbach suszenia i ratunku nie do końca zdrewniałych kilku sztuk, które uparły się dać mi w kość do końca i gnić (od góry na szczęście), udało mi się uratować dwie, a raczej ich spód, bo resztę musiałam usunąć. Zabrałam się do pierwszej z nich i tak powstała pierwsza tykwowa misa. Mogłam znów pobawić się moją mini-szlifierką. Wycięłam otwór, potem obrzeża liści. Następnie grawerowałam całe liście dokoła. Wszystko zostało pomalowane w stonowanych kolorach i polakierowane kilkukrotnie. W trakcie malowania kilku warstw powstały  nikłe ślady z prowadzenia pędzla. Postanowiłam tego nie szlifować i zostawić ponieważ dało to ciekawy efekt. Liście roślin też mają żyłki i nie mają jednolitego wyglądu. Środek przeszlifowałam, aby usunąć resztki odstających "wnętrzności" i zabezpieczyłam, żeby nic się nie kruszyło. Nie malowałam go, bo stwierdziłam, że warto zachować naturalny charakter tej pracy. Przynajmniej widać, że to roślina, a nie coś innego. Misa bardzo ładnie prezentuje się na szafce. Chyba zostanie u mnie.

Poniżej fotorelacja







Pracę zgłaszam na wyzwanie kolorystyczne do Klubu  Twórczych Mam . Wg tego wyzwania wystarczy, aby praca miała 3 z poniższych kolorów. U mnie tak jest. Dwa brązy i jeden beżowy w postaci linii i środka.





1 lut 2014

Komplet pt.: nic nie może się zmarnować

Dziś krótko i zwięźle. Bransoletka i kolczyki kulki w kolorze żółto-błękitnym. Wszystko zrobione z koralików szklanych wygrzebanych z dna pudełka, w którym trzymam koraliki. Na początku mojej blogowej przygody zakupiłam do innej pracy te koraliki. Jak to bywa z niedoświadczoną osobą, kupiłam ładnie, tanio, ale niekoniecznie dobrze. Koraliki, jak to zwykłe koraliki, niby w jednym rozmiarze, ale jednak bardzo nierówne. Z tej mieszaniny grubych, chudych, węższych i szerszych wygrzebałam reprezentantów i z nich stworzyłam ten komplet. Jeśli mam być szczera, to więcej pracy zajęło mi właśnie to wygrzebywanie w miarę równych koralików, niż robienie tego kompletu. Całość wyszła całkiem całkiem. Kolczyki w rzeczywistości wyglądają lepiej niż na zdjęciach. Widać po nich jednak, jak bardzo różni się ta praca w porównaniu z innymi z porządniejszych koralików. Przynajmniej materiał się nie zmarnował.