27 sty 2014

Poszukuję pustych flakoników- Pilnie!!!

Potrzebuję jednego, a najlepiej dwóch flakoników po wodzie Precious Moments z Oriflame do mojego nowego projektu. Ma ktoś? Już mam trzy a jeszcze jeden lub dwa by się przydały. Zależy mi jedynie na tej szklanej części. Nie musi być reszty. Poratujcie ludkowie! Zapłacę za przesyłkę. Jak nie, to nie będzie flakoników i nie będzie realizacji pomysłu :(

22 sty 2014

Co Wenus nosi na szyi?

   No właśnie. Co nosi? Pewnie jakiś naszyjnik lub wisior. Skoro wyłoniła się z odmętów, to pewnie lubi i muszle. Zatem... może wisior z muszli? A jeśli takiego nie ma, to mogę jej podarować.

   Wisior powstał z kawałka muszli, która była niekompletna i została przeze mnie pocięta. Przy okazji sprawdziłam, które końcówki z mojej mini szlifierki nadają się do takich rzeczy.  Mam jeszcze dwa kawałki tej muszli, które jeszcze do czegoś zużyję. Kawałek użyty do tego wisiora jest sporej wielkości i posiada fajne ząbki. Sporo się nagimnastykowałam z ustawieniami aparatu, nim udało mi się oddać na zdjęciach biały kolor tej muszli. Obrzeża są w kolorach bieli i odcieni brązu. Wszystko zostało oplecione drutem. Dodałam do tego jeszcze dwa koraliki czeskiego szkła bicone w kolorze ametystowo-białym (najlepiej kolor tych koralików oddają zdjęcia na czerwonym tle). Całość ma prawie 10cm długości wraz z uszkiem.

   Zdjęcia zrobiłam na różnym tle. Ostatnie zdjęcie niestety Blogger nie pozwala dodać jak przystało w poziomie (nie wiem czemu się tak czasem dzieje), zatem możecie sobie na nie popatrzeć bokiem :). Zapraszam do fotorelacji.









13 sty 2014

Zakręcone koła

Tak się jakoś złożyło, że ostatnio ciągle tylko koraliki i koraliki. Spodobało mi się to plecenie. Mam jeszcze kilka pomysłów i parę jeszcze nie pokazanych rzeczy, ale tym razem wracam do wire wrappingu. Szykuje się więcej biżuterii z drutu, bo i pomysłów mam sporo, i zakupiłam wreszcie srebrny drut oraz lut i lutówkę. Mam więc nadzieję, że już niedługo pokażę swoją pierwszą pracę w srebrze. 

Rozgrzewkę zaczynam po dłuższej przerwie od eksperymentalnych kolczyków-kółek w kolorze granatowym. Mają długość 4cm bez bigli. Są eksperymentalne ponieważ jako bazy użyłam do nich... plastikowych kółek odzyskanych ze starego sprutego obrusa. Cały obrus składał się z obszydełkowanych plastikowych kółek (wykonanie nie moje). Cały niestety już się zniszczył i częściowo spruł. Szkoda. Mam zatem spory zapas kółek i materiał do kolejnych prac. Dodałam koraliki bicone i wyszło to tak:





10 sty 2014

Brązy, zielenie... czyli wisiorek i bransoletka

W nowym roku podjęłam postanowienie, że już koniec z zabawami z biżuterią. Ale bez obaw. Nie mam zamiaru zostawić mojego hobby ale wykorzystać moją pasję do większej pracy, bardziej na serio. Mam zamiar zatem w miarę możliwości robić więcej, lepiej i piękniej. Postanowienie już wdrażam w życie nowymi pomysłami, a jest ich wiele i czekają tylko na dokończenie lub na realizację.

Zatem...na początek komplet nie komplet czyli bransoletka oraz wisior. Wszystko zrobione z koralików Toho. Komplet nie komplet dlatego, że te dwie rzeczy były robione oddzielnie, ale na koniec wyszło, że bardzo do siebie pasują,  bo część koralików się pokrywa no i kolorystyka też jest podobna. Co do bransoletki, to włączyłam w nią większe brązowe koraliczki. Wszystko wykończone metalowymi elementami w kolorze mosiądzu. Na końcu zawieszka-moneta.
Wisior, to obszyty koralikami jaspis krajobrazowy. Na początku miał być skromny, bo sam kamień jest skromny w wyglądzie, ale jak już zaczęłam obszywać koralikami, to wyszło i na bogato, i do tego dwustronnie. W zależności od humoru, wisior można więc nosić obrócony na jedną bądź drugą stronę. Jedna jest bardziej w kolorach zieleni, druga bardziej żółto-brązowa. Jest zawieszony na podwójnym lekko połyskliwym sznurku w kolorach dopasowanych do wisiorka. Tyle w temacie. Nie rozpisuję się już więcej. Zapraszam do obejrzenia zdjęć i pozostawiania komentarzy.
 







2 sty 2014

Przyleć do mnie na herbatkę do ogrodu




Na sam początek 2014 roku życzę wszystkim tego, co najlepsze. 
Pozytywnie-rękodzielniczo-zakręconym: mnóstwa natchnień, inspiracji, pomysłów na nowe prace oraz czasu, czasu i jeszcze raz czasu na ich zrealizowanie.
Wszystkim sympatykom rękodzielniczego świata: dotarcia do jak najszerszego kręgu wytworów ludzkich rąk oraz ciekawych nabytków.
Tym, co przypadkiem z innych "światów" trafią na mój blog: miłych rozczarowań, pozostania w naszym świecie oraz wielu powrotów.


Co do dzisiejszego wpisu, to tytuł jest nieco przewrotny, bo przecież o tej porze roku herbaty w ogrodzie się nie pije. W szale przedświątecznym powstało poniższe, kolejne już, pudełko na herbatę. Myślałam nad nim długo ponieważ musiałam jakoś połączyć dwa odrębne motywy w jedną spójną całość. Czy mi się udało? Oceńcie sami. Na szczęście gdy są pod ręką farby i pędzle oraz wyobraźnia, można tak pomieszać kolory, że nagle na herbatę w ogrodzie przylatują niebieskie motyle i siadają na dzbanku wdychając zapach owocowej herbaty. A potem odlatują, odlatują... Szkoda tylko, że ten ogród to mogę sobie tylko wyobrazić, bo sama takowego nie posiadam. Za to mam balkon z widokiem na park więc jakaś namiastka ogrodowych klimatów jest. Wybaczcie jakość zdjęć ale jakoś tym razem wyszły średnio dobrze.